czwartek, 7 kwietnia 2011

Echo...

Pewnego dnia Ojciec z synem wybrał się na wycieczkę w góry.
Wędrowali już dłuższą chwilę i nagle chłopiec potknął się i upadł krzycząc:
- Aaach!
Ku swemu zdziwieniu usłyszał głos powtarzający gdzieś wśród gór:
- Aaach!
Zaciekawiony zapytał:
- Kim jesteś?
W odpowiedzi usłyszał:
- Kim jesteś?
Rozgniewał się i krzyknął:
- Tchórz!!
I zaraz usłyszał:
- Tchórz!!
Spojrzał na swego ojca i zapytał:
 - O co tu chodzi?
Ojciec  uśmiechnął się:
- Uważaj, mój Synu.
I krzyknął w stronę gór:
- Uwielbiam Cię!
Głos opowiedział:
- Uwielbiam Cię!
Ponownie Ojciec krzyknął:
- Jesteś najlepszy!
Głos opowiedział:
- Jesteś najlepszy!

Chłopiec  nadal nic nie rozumiał,  a czy Wy rozumiecie?

Tak, my nazywamy to Echo, lecz  tak naprawdę takie jest życie. Oddaje Ci wszystko, co powiedziałeś lub zrobiłeś. Nasze życie jest odbiciem naszego działania. Jeżeli pragniesz więcej miłości na świecie, stwórz więcej miłości w swoim sercu. Jeżeli pragniesz więcej umiejętności i odpowiedzialności w swojej grupie, pogłębiaj własne umiejętności. Wzajemność wkrada się we wszystkie aspekty życia. Jeśli jesteś pewny siebie i widzisz to widzą to również inni. Jeśli znasz swoje atrybuty wykrzycz je...
Życie zwraca Ci wszystko, co w nie włożyłeś. Twoje życie to nie zbieg okoliczności. To odbicie Ciebie samego.


Kilkanaście minut

Szpilka dziś już zaległa z laptopem w swoim łóżku, czuję się zmęczona i pewnie za chwile przyłoży głowę do poduchy by chodź trochę odpocząć. Przed nią jeszcze 4 dni ciężkiej pracy.
A potem... hmmm marzy jej się morze, ale chyba szef urlopu nie da i zostanie w wielkim mieście, ale to nic bo jest plan B - jak zawsze ostatnio, ale do rzeczy...

Szpilka od wczoraj jest formalnie wolna po stwierdzeniu:

W imieniu Rzeczypospolitej Polskiej dnia 6 kwietnia 2011
Sąd Okręgowy Wydział Cywilny w XX w składzie sędziowskim:
Przewodniczący Sędzia : XY
Sędziowie: YX
                   YZ

po rozpoznaniu sprawy w dniu 6.04.2011 z powództwa Pani Szpilki przeciwko Panu (yhymm - na Pana to trzeba mieć wygląd i pieniądze) BeBe ogłaszam na podstawie złożonych zeznań ustanie małżeństwa zawartego w dniu 29.04.2000 w Urzędzie Stanu Cywilnego w XX. Tym samym orzekam rozwód.


Moje prawie 11 lat małżeństwa skończyło się w kilkanaście minut. Swoją drogą zobaczcie, Ktoś na podstawie jednego dokumentu, na podstawie zadania kilku pytań każdej ze stron podejmuje w ciągu kilkunastu minut decyzję  o rozwiązaniu małżeństwa. Nie zagłębiając się tak na prawdę w żadne szczegóły. Dla mnie to dobrze. 
Bo po pierwsze:
nie chciałabym aby sprawa ciągnęła się w nieskończoność bo nie wytrzymałabym psychicznie,
po drugie:
jazdy z Wielkiego Miasta do Małego Miasta są jednak męczące i kosztowne, nie mówiąc już o czasie, który trzeba temu poświęcić.

Ale w życiu są różne sytuacje i czy człowiek jest w stanie w ciągu kilkunastu minut stwierdzić całkiem obiektywnie, że małżeństwo można uznać za nieważne... hmmm ludzie mają taką władzę...


Szpilka sobie poradziła, przeżyła i dała radę z uśmiechem na ustach, był to jeden z trudniejszych dni dla niej. Łudziła się, że tego dnia będzie Ktoś przy niej... że właściwie nie będzie go fizycznie ale tak mentalnie będzie trzymał ją za rękę. Nie prosiła go o to, nie odezwała się słowem do niego od kilku dni. Dlaczego? 
Bo jest zbyt dumna, bo jest Kobietą, która chce się poczuć ważna w jego życiu, bo chce poczuć, że on jest w każdym momencie, nie tylko wieczorami podczas spaceru z psem, nie tylko co dwa tygodnie pomiędzy uczelnią a dworcem ...
Że jej osoba stanowi jakąś część jego życia...
Szpilka nie ma takiego poczucia... już nie pisze jak za nim tęskni i jak bardzo brakuje jej jego głosu, a brakuje jej cholernie...
Słów, literek... wszystkiego...
Ale jest uparta i dopóki nie poczuje, że jest ważna będzie uparta...


 A tak poza tym wszystkim to nazywam się Szpilka :D
i od wczoraj jestem wolna !!!!!!!!!!!!!!!!


PS.

Dziękuję Kochana za wsparcie, i za to, że byłaś, że trzymałaś za rękę i wcisnełaś się między hele by pokazać mi, że dam radę...

środa, 6 kwietnia 2011

Szilka w małym mieście.

Szpilka pada ze zmęczenia, jak nigdy
Właśnie się obudziłam się z laptopem na udach i głową w poduszkach, w umundurowaniu....


Ale spokojnie... U mnie jest świetnie...

Wygrałam siebie !!

Opowiem zainteresowanym jutro bo dziś jak nigdy padam ze zmęczenia... a poduszka tak po prostu mnie ładnie woła...

chodź... chodź... chodź do łózka :D

Ehhh ahhh i ohhhh

Szpilka dziś pisze szybko, bo:

  • pada bateria a źródło zasilania jest daleko od łóżka :D
  • leży już w łóżeczku i ma zamiar iść zaraz spać.
  • zasięg w łóżku jest kiepski i doprowadzą ją do szewskiej pasji.
  • jest zmęczona - pozytywnie zmęczona całym dniem...
Nic chyba nie działa na kobietę tak dobrze jak komplementy i powiedzmy sobie szczerze: Szpilka sporadycznie otrzymuje komplementy i nigdy nie czuje się atrakcyjna...
A dziś <szok>
komplementy, miłe słowa etc...etc...
Tak wzmocniona !!
Tak podbudowana!!
Mogę walczyć z każdym :-)

niedziela, 3 kwietnia 2011

Szpilka weekendowo...

Szpilka dziś zanurza nos w materiałach szkoleniowych, przed nią ciężki tydzień... sporo nauki, obowiązkowe podróże, wizyta u lekrza, rodzinne spotkania, wizyta w Instytucji Państwowej by zakończyć niedokończone sprawy, a potem certyfikacja... ufffff.... oby ten tydzień się tylko dobrze skończył...

Tak więc aby mieć jak najmniej pretensji do siebie pod koniec tygodnia Szpilka dziś się intensywnie uczy. Tony materiałów już przerobionych a przede wszystkim posegregowanych i teraz przynajmniej wie, gdzie co jest i gdzie co można znaleźć. Nie jest najgorzej. Wiedza hmmm powiedzmy, że jeszcze nie jest najgorzej... nie ma tragedii można by rzec, chociaż to się jeszcze okaże.

Ale jest weekend, znaczy kończy się a Szpilka postanowiła troszkę z niego skorzystać.
Mieszka w Wielkim Mieście a tak naprawdę wcale go nie zna. No oprócz drogi do pracy, drogi z pracy, drogi na Stare Miasto, do Akademii, do multikina, do kosmetyczki :D, do Dworca Centralnego, Zachodniego i Wschodniego :-).
I jeszcze kilka punktów niezbędnych do egzystowania.
Pora poznać swoje Wielkie Miasto.

Wczoraj wsiadła na swój ukochany rower i można powiedzieć, że rozpoczęła sezon rowerowy. Wycieczka 20 km. Super jak na pierwszy raz. To zawsze jej pomaga, muzyka w uszach, wiatr we włosach (wlaściwie w kasku) i prędkość niach niach niach... to jest to co lubi, chociaż wybór trasy taki sobie.
Pojechała na Stare Miasto -  Szpika lubi je i chyba właśnie dlatego, ale rowerem nigdy więcej w weekend... zbyt dużo wycieczek. Wkrótce, gdy wszystko się unormuje złapie oddech i będzie brykać gdzie ją koła poniosą, już nie może się doczekać.
A poza tym w kącie stoi Szpilki nowy zakup (prezent urodzinowy, który sobie sama przedwcześnie sprawiła) rolki... i też będzie szaleć a co... kiedyś trzeba spełniać swoje marzenia.

A dziś dzień pełen nauki i spacer... taki długi na odprężenie. I małe pifko z sokiem na rozluźnienie... pomogło.

Już nie przeraża jej aż tak to Wielki Miasto, już zaczyna żyć w nim, nie tylko tak sobie egzystować. Postanowiła zmienić swoje życie i zaczyna, już zaczęła.
Bo Szpilka już nie chce spędzać samotnie wieczorów i z zniecierpliwieniem patrzeć na ekran telefonu w nadziei, że wkrótce zadzwoni - już tak nie chce.
Bo wie, że zrobiła co mogła, postawiła wiele kroków i więcej nie może, bo teraz musi chcieć Ktoś jeszcze...
I dziś jeste z siebie dumna, wychodząc na spacer nie zabrała telefonów i miałam święty spokój :-) i wcale nie zastanawiała się nad tym, czy któryś właśnie nie dzwoni...

Szpilka wraca do nauki...

chce, nie chce, nie chce, chce

zaczynając nowe życie zdałam sobie sprawę, że pośród wielu rzeczy, które chce jest wiele rzeczy których nie chce. I tak sobie myślę, że to też jest ważne by wiedzieć czego się nie chce bo wtedy można po prostu tego nie robić.
Gdy czegoś pragniemy, chcemy, potrzebujemy dążymy do tego celu tylko jeśli cel osiągamy czy cieszy jeśli metody jakimi osiągneliśmy ten cel, są nie zgodne z naszymi zasadami?

To jak lista za i przeciw... gdy musisz dokonać wyboru i nie wiesz jak tworzysz listę za i przeciw, ja teraz stworzę kilka list, rankingów itp.

To, czego nie chce:

  • nie chcę "wyć", tak dokładnie "wyć" przez mężczyznę - żadnego !!
  • nie chcę być chwilą pomiędzy przyjazdem a wyjazdem
  • nie chce zdarzać się Komuś, Komukolwiek...
  • nie chce jeść płatków na śniadanie bo ich po prostu nie lubię
  • nie chce zasypiać ze strachem, że mogę nie przeżyć tej nocy
  • nie chce budzić się ze smutkiem w oczach
  • nie chce już ukrywać swoich uczuć
  • nie chce czuć się tematem tabu, tajemnicą i ciszą ...
  • nie chce ciszy
  • nie chce czuć się mało ważna
  • nie chce być substytutem
  • nie chce uciekać....
to chyba tylko kilka najważniejszych rzeczy, których nie chce - chociaż znając moją wyobraźnie coś mogłabym dodać... :-)

no, ale skoro jest czego nie chce to jeszcze coś... co chce, dla równowagi:

także, tego... CHCE:

  • chce przestać kochać
  • chce czuć się kochaną
  • chce jeszcze tańczyć podczas deszczu
  • chce spacerować i trzymać mężczyznę za rękę nie bojąc się, że Ktoś nas zobaczy
  • chce czasem popłakać w kuchni ale ze szczęścia
  • chce obiecywać tylko to co mogę dać
  • chce dawać więcej niż obiecuję
  • chce poczuć to uczucie w dołku
  • chce, chce, chce po prostu żyć i cieszyć się życiem
  • chce, chcieć... i wiedzieć co chce chcieć...

Bo w życiu nie chodzi tylko o to by wiedzieć czego się chce i dążyć do tego wszelkimi różnymi sposobami, w życiu chodzi o to by wiedzieć, czego też się nie chce...
Bo życie jest po to by je przeżyć, cieszyć się nim by nie bać się kochać, tęsknić, myśleć...
Nie można bać się uczuć, nie można przed nimi uciekać bo jeśli będziemy uciekać przed naszymi uczuciami, cóż nam pozostanie "serce suche jak orzeszek"...

NIE CHCE UCIEKAĆ !
Wiem, że tym razem uciekłam... ale to akurat inna historia.

Szpilka


Mam prawie 30 lat i rozpoczynam kolejny, nowy etap w moim życiu, przez ostatnie kilka miesięcy moje życie to ciągłe zmiany, przeprowadzki, ucieczki, powroty, wyjazdy, przyjazdy. 
Tysiące kilometrów w podróży pociągiem, autobusem... spełnianie marzeń tych dużych i tych małych..
i ciągła walka o siebie. 
Całe życie mieszkałam w jednym miejscu, tam miałam swój dom, mężczyznę kota i rybkę. Tam codziennie tą samą trasą szłam do pracy, te same twarze, te same osobowości. Codziennie obiad, telewizor i komupter. Czasem seks z mężczyzną czasem piwo z przyjaciółkami, czasem rower, czasem wycieczka poza miasto.
Gotowanie, sprzątanie, mycie okien, odkurzanie, prasowanie, pranie...
Jak każda "matka Polka" tylko, że ja nie byłam matką...

Ktoś patrząc z boku mógł powiedzieć: Ma wszystko więc pewnie jest szczęśliwa:
- kochający mężczyzna (przecież codziennie zabiera ją z pracy)
- własne mieszkanie (kredyt spłacany przez 30 lat)
- dobre auto (dla każdego dobre znaczy co innego)
- dobrą pracę (wszędzie dobrze, gdzie na nas nie ma)
etc...etc...etc...

Szczęścia nie daje mężczyzna, którego się boisz, mieszkanie w którym nie czujesz się bezpieczna, auto na które musisz mieć "pozwolenie" by gdzieś nim wyjechać...

Więc mimo wszystkich dobrych rzeczy otaczających mnie. Szpilka nie była szczęśliwa - ot co jest przekorna.

Uciekłam w październikową noc, pakując to co mogłam w półtorej godziny. Zamknęłam drzwi i poczułam ulgę...

Kilka godzin później siedziałam w pociągu w kierunku północy i już wtedy czułam, że zaczynam pisać swoje życie od nowa... i że teraz wszystko zależy ode mnie samej...

I tak się dzieję, za kilka dni znowu coś się zmieni...ale o tym już kiedy indziej...

Wspinam się... każdego dnia...