wtorek, 10 maja 2011

Changes :)))

Changes, Changes....


Szpilka ma nowe lokum... dziś spędziła w nim pierwszą noc.
Mówią, że trzeba pamiętać swój pierwszy sen, ale to nie jest takie proste...
Bo albo Szpilka ma sklerozę daleko posuniętą, albo nic się jej nie śniła...
Ale chyba śniła bo budziła się w nocy...
Więc to musi być skleroza :D

a niech tam, zawsze to jakaś nowość w organizmie....


Tak więc pierwsza noc za mną i nie jest najgorzej... już się rozpakowałam i ogarnęłam swój pokój. Dziś pozostałości ze starego mieszkanka... więc nie jest źle...

A będzie jeszcze lepiej i tego się trzymajmy po kilku godzinach snu pora się zebrać na szkolenie...
Coś czuje, że będzie ubaw... już ja o to zadbam :D

sobota, 7 maja 2011

Moja tęsknota nie pasuje do Twojej obojętności...


Chciałabym udowodnić wszystkim, a przede wszystkim sobie, że nie ma we mnie słabości.

Z czasem jednak zrozumiałam, że mylę się i to nie możliwe, bo moją słabością nadal jest ON. Każda wzmianka o Nim, wypowiedziane Jego imię to kolejny sztylet w serce....

piątek, 6 maja 2011

Ucieczka...

Nadarzyła się okazja...


I ja z niej skorzystam....

Za kilka dni zmienię adres....

Telefon zamilczy...

Zostaną tylko nie wysłane listy na moim dysku twardym...

I kilka listów na moim bloogu...

I tyle...


Już mnie nie będzie niezależnie od wszystkiego...

Ej Maleńka...

"Ej Maleńka - nie płacz,
Rób wszystko
Pij!
Pal!
Klnij ile wlezie!
Wal pięścią o ścianę!
Gryź wargi z bólu!
Ale nie płacz!!!


Nie pozwól zeszklić się oczom, pokaż, że
potrafisz być silna...."


A Ona położyła się na łóżku, przykryła się kołdrą.
Zaczęła udawać...
Udawać, że ma go głęboko w nosie...
Odsuwała od siebie myśl, że bardzo pragnęła z Nim być...
Nie potrafiła przyznać się do błędu...
Do błędu, że taki mężczyzna zawładnął całym jej światem...
Taki mężczyzna... To znaczy jaki?


Taki jak On...  inteligenty, wykształcony... mający swoje zasady...

Taki jak On...


Więc wzięła gorącą kąpiel, zasłabła wychodząc z łazienki i nabiła sobie guza.
Położyła się na łóżku,
Włożyła słuchawki w uszy,
Ulubiona muzyka... lampka ulubionego białego wina...

Za szeroka bluza...seksowna bielizna...niedbale ułożone włosy...
na nosie okulary... w dłoniach długopis, a przed nią papeteria, którą wczoraj kupiła...

A ona leży na łóżku i układa słowa... słowa dla niego...

I zastanawia się, czy znajdzie w sobie odwagę by wręczyć mu ten list...
I zastanawia się, czy jej przeczucia, że jest blisko są prawdziwe....


Wtula w głowę poduszkę i zaczyna kląć...
Walić pięścią w poduszkę....

I powtarzać jak mantrę:

"Ej Maleńka - nie płacz,
Rób wszystko
Pij!
Pal!
Klnij ile wlezie!
Wal pięścią o ścianę!
Gryź wargi z bólu!
Ale nie płacz!!!


Nie pozwól zeszklić się oczom, pokaż, że
potrafisz być silna...."



środa, 4 maja 2011

A może zdarzyło się...

Opowiem Wam bajkę...

Dawno, dawno temu na końcu świata spotkali się Ona i On... Spotkali się właściwie nie przypadkiem. Z ogromną precyzją zaplanowali każdy szczegół ich spotkania.
On miał czekać na nią, nie na Końcu Świata ale na zwykłym, lekko obskurnym dworcu autobusowym.
Ona miała przyjechać kilkanaście minut po jego przybyciu.

Jechali całą noc, zarówno Ona jak i On, i tylko dlatego, że chcieli zrobić coś dla siebie, odnaleźć prawdę, zobaczyć prawdę i zrobić coś dla siebie... może coś poczuć, może przekonać się... a może po prostu po to by coś przeżyć.


Czekał cierpliwie na nią i znalazł ją wśród wysiadającego tłumu. Wziął ją za dłoń i zabrał na spacer,
w zimny poranek, w deszczowy poranek spacerował z nią wśród kropli deszczu i opowiadał....

Ona... zamknięta w sobie, z poczuciem że nie jest nic warta, że wszystko dzieję się jakby obok, że jej najlepsze lata już minęły, że już nic się nie wydarzy....

Ona... osłonięta murem obojętności, przysłaniająca siniaki pudrem, skrzywdzona słowami, poniżana, obrażana...

Uciekła... tego dnia uciekła od tego by poczuć się inaczej, podjęła ryzyko by poczuć cokolwiek
ale nie z kimkolwiek....
Tam był On...

On... zmęczony podróżą, poszukiwaniem... skrzywdzony przez fikcje... z poczuciem bycia substytutem... wierzył w nią... w jej wyzwania i w to, że może spełnić marzenia...


Był... prawdziwy, realny, ... był....

Ona uwierzyła, że może wszystko zmienić, że właściwie to wszystko zależy od niej... że jeśli będzie tylko bardzo chciała wszystko może się zdarzyć, wszystkiego może dokonać.
To właśnie Ona przekonał ją, że tak właśnie może być, że może wstawać z uśmiechem na twarzy i mówić: to będzie dobry dzień...

Uwierzyła mu, uwierzyła w niego...w jego słowa...

Ona i On na końcu świata... usiadła i uśmiechnęła się do migawki aparatu... po raz pierwszy poczuła, że jest dla kogoś ważna... że jest przy Kimś przy kim czuje się bezpieczna...


Zaświeciło słońce... w jej sercu...

Ona już dziś jest inna dzięki niemu... chociaż Jego już nie ma...
Chociaż właściwie jest... daleko, i Ona ma nadzieję, że jest szczęśliwy, że uśmiecha się każdego ranka i mówi do siebie: dziś będzie dobry dzień.
Bo On na to zasługuje... na to by być szczęśliwym... by realizować swoje marzenia...
zasługuje na wszystko co dobre...

Bo On jest dobrym człowiekiem...
Bo On jest po prostu sobą...

Bo Ona... po prostu bardzo go kocha, a często gdy bardzo się kocha to chce się dla osoby kochanej jak najlepiej... a jeśli jemu jest dobrze bez niej... to Ona to rozumie... to Ona po prostu znika...

Dziś mija rok...
Bajka się skończyła...
Koniec świata okazał się końcem torów...
On - mężczyzną
Ona - kobietą...

Dzieli ich setki kilometrów... 
Ona jest... po prostu jest już przeszłością...

On, On jest w jej sercu... głęboko na dnie... 
właśnie pisze do niego list, żegna się z nim... tak na zawsze... tak po prostu...
wyznając, że bardzo go kocha i dlatego kończy bajkę.

Zamyka oczy i zaczyna śnić....


Bajki powstają z naszych pragnień, z naszych marzeń....
Bajki powstają na krawędzi świadomości...
Świadomości o tym co jest realnością a co nią właściwie nie jest...

Nawet w bajkach nie zawsze są szczęśliwe zakończenia....
Nawet bajki czasem są tylko bajkami... bez morału... i z kiepskawym zakończeniem...

Tworze bajki w mojej głowie, wieczorami gdy zapada zmrok... gdy wokół robi się cicho i myśli mogą spokojnie oddychać...

To była wyjątkowa bajka... bo wcale nie chciałam jej wymyślić, tą bajkę napisało życie... i stworzyło swoje własne zakończenie...
ale życie...

ale życie przecież też ma czasem kiepskawe zakończenie... choć nie wiem jak byśmy się przeciwko temu buntowali...






"Bunt wynika z tego, że nie znasz życia. Buntujesz się przeciwko temu, co zauważasz i czego nie potrafisz zrozumieć. Kiedy zaczynasz Wszystko rozumieć, mówisz: „Aha!” i masz siedemdziesiąt lat. Nie chcę dożyć momentu, kiedy w moim życiu wszystko będzie jasne."

Dokąd ....

W Wielkim Mieście wiosna...

Wśród traw wybujały żółte dywany mleczy, na drzewach zielone co raz większe liście :-)
Kwitną już bzy i kasztany, jest co raz wiosenniej. Na różnych zielonych skwerkach kwitną tulipany, które zastąpiły żółte i fioletowe krokusy. Aż chce się żyć, gdy człowiek widzi tyle barw wokół siebie.

I wczoraj te piękne żółte mlecze, biało czerwone tulipany, bzy, kasztany przykryła piękna warstwa białego puchu... i nie było to babie lato... tylko zwykły, zimny - ŚNIEG!!!

Tak właśnie 3 maja w Wielkim Mieście spadł śnieg. Jeśli ktoś wczoraj nie spoglądał wieczorem przez okno to nawet nie wie o nim bo dziś na niebie świeci piękne majowe słońce i zachęca do wyjścia z domu.

Dziś mam wolne i na pewno z tego skorzystam.
Nie chce siedzieć w domu szczególnie dziś - bo dziś zatopiłabym się we wspomnieniach i tyle byłoby z tego pięknego dnia...wspomnienia są piękne ale są przeszłością i ja już nie chce żyć przeszłością.
Liczy się to co się dzieje a dzieje się wiele.

Szpilka zaczyna wierzyć, że naprawdę los się odmienił i że teraz to już tylko będzie lepiej i przede wszystkim inaczej.

Ja wiem czasem zapominam o tym i powstają smutne wpisy ale tak już to ze mną jest.

Ale dziś, uśmiecham się do wspomnień ale i nie tylko bo uśmiecham się również do siebie.


Dziś muzyka wokół mnie i radość taka zwyczajna radość, że coś...
że coś dobrego się dzieje i ja, właśnie ja... chce to wykorzystać

bo... dokąd zmierza ten świat??? ;-)

niedziela, 1 maja 2011

Rozmowy nocą....

Sądziłam, że przekroczenie "magicznej" trzydziestki nic nie zmieni w moim codziennym życiu, przecież to tak naprawdę tylko liczba, która jakby nie miała większego znaczenia...


Ale patrząc wstecz (tak wiem, miało nie być podsumowań) widzę jak ja się zmieniam, jak dorosłam, jak jestem bardziej świadoma, siebie, swoich czynów, uczuć... pewne rzeczy przychodzą mi dużo łatwiej...

Dzisiejsza noc była inna... nie będę pisać wyjątkowa bo to było by dziwne gdybym nagle tak stwierdziła...

Spałam 4 godziny... zasnęłam po godzinie 6 rano... a już o 23 byłam śpiąca...ale przecież jeśli masz dobrego rozmówcę możesz walczyć ze snem...

Uświadomiłam sobie dziś kilka rzeczy,
po pierwsze najważniejsze jest to co dzieję się w danej chwili, to co przeżywamy i odczuwamy wszystko przed to przeszłość na którą przecież nie mamy wpływu i jej nie zmienimy, wszystko po to tylko nasze pobożne życzenia... które niekoniecznie mogą się spełnić. Przecież przyszłość to mimo wszystko jest jeszcze odległa....

Możemy planować, pisać scenariusze a życie i tak sprawi nam psikusa i będzie inaczej.... no może nie zawsze ale w dużej mierze tak....


Więc dlaczego nie potrafimy cieszyć się tym co mamy... ja już potrafię... przy najmniej będę próbować.
W ogóle to chce próbować wielu rzeczy tu i teraz... przecież jutro może nie być....

Uwielbiam takie rozmowy, takie co coś wnoszą... coś dają...
Mi dały większą świadomość, nadały nowe tory mojemu myśleniu... 

Szpilka zaczyna żyć, ot tak po prostu, bo co nazywać pewne rzeczy...
Jeśli stwierdzę, że dzisiejszej nocy byłam szczęśliwa to przy braku kolejnej nocy poczuje, że nie jestem szczęśliwa....
Dlatego .... to co było jest przeszłością.... ale teraz jest tu i teraz... i pora zacząć z tego korzystać....
A propos planów.....


WKRÓTCE PARYŻ :))))))))))))